powrót

CHODNIK 05

Katowice. Specjalny pokaz "Chodnika 05" w Rialcie

W katowickim kinoteatrze Rialto zakończyło się kultowe widowisko "Chodnik 05" w reżyserii i choreografii Jarosława Stańka.

  • foto

«Specjalny pokaz promocyjny odbywał się z udziałem m.in. Jarosława Stańka. Widowisko w katowickim kinoteatrze Rialto rozpoczęło się o godz. 11.00. Spektakl także dzisiaj z okazji Światowego Dnia Tańca ma swoją premierę na DVD.

Jarosław Staniek (reżyser, choreograf, m.in. filmu "Kochaj i tańcz", tancerz, historyczny mistrz Polski breakdance) stworzył wraz z artystami Gliwickiego Teatru Muzycznego spektakl niezwykły. Grano go nie tylko na gliwickiej scenie, ale także w kopalnianych podziemiach.

To wizja choreografa i reżysera, zafascynowanego światem podziemia i filmami "Metropolis" oraz "Kontrolerzy". Staniek pokazuje podziemny świat, gdzie zasady są odwrócone lub wykrzywione.

Płytę DVD wydaje GTM, a koproducentem filmowej wersji spektaklu jest TVP Kultura. - DVD ze spektaklem Stańka będzie dostępne w sklepach muzycznych całego kraju - informuje Kinga Knapik z Biura Obsługi Widzów i Promocji GTM.

Kto chciałby obejrzeć spektakl w kopalnianych podziemiach, czyli tam, gdzie niezwykłość przedstawienia odbierają widzowie najpełniej, będzie miał okazję 15 i 16 maja, w Skansenie Górniczym "Królowa Luiza" w Zabrzu. Bilety można już kupować w kasie GTM.»

"Specjalny pokaz widowiska Chodnik 05 w kinoteatrze Rialto w Katowicach" MAKI
Polska Dziennik Zachodni nr 100 online
29-04-2009
http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/71887.html

"Chodnik o5" w Bawarii

Zespół baletowy Gliwickiego Teatru Muzycznego wystąpił w sierpniu 2008 roku ze spektaklem tanecznym Jarosława Stańka "Chodnik 05" w trzech miastach Bawarii, a ściślej - dawnego księstwa Frankonii: w Aub, Würzburgu (na festiwalu Hafensommer) i Röttingen (na zakończenie Röttinger Festspiele - festiwalu obchodzącego w tym roku 25-lecie). Niemiecka publiczność reagowała entuzjastycznie. Oto recenzja, która ukazała się na łamach "Fränkische Nachrichten" ("Wiadomości Frankońskich").

  • foto

«Długie brawa potwierdziły profesjonalizm Gliwickiego Teatru Muzycznego w Röttinger Burghalle. Wrażenie wywarły: realizacja światła i zdolności taneczne 13 członków zespołu z sopranistką Susanne Pfitschler-Schmitt.

Przez 60 minut zespół tańczył na najwyższym poziomie, przedstawiając obawy ludzi, ale również solidarność i miłość. Tytuł sztuki "Chodnik 05" nawiązuje do najgłębiej położonych tuneli górniczych w rejonie 200-tysięcznych Gliwic. Inspiracją dla choreografa Jarosława Stańka były tradycje górnicze tego regionu.

Od strony muzycznej wykorzystane zostały słynne polskie tanga, z figurami tanecznymi nawiązującymi do hip-hopu.

Współorganizator tej prezentacji Johannes Wolf z Aub podkreślił, że to początek współpracy kulturalnej Aub, Würzburga i Röttingen z renomowanym polskim teatrem tańca.

**

Spektakle odbyły się 14, 15 i 17 sierpnia. Gliwicki Teatr Muzyczny rozpoczął w ten sposób współpracę z instytucją kultury Ars Musica w Aub. W przyszłym roku planowane jest kolejne wspólne przedsięwzięcie z udziałem GTM oraz Ars Musica i Akademii Muzycznej w Würzburgu. Ma to być projekt nowatorski od strony technicznej: w tym samym czasie rozpoczną się koncerty w Würzburgu i Gliwicach, jednak druga część ma być transmitowana do Niemiec za pośrednictwem internetu. Orkiestra GTM wykona nowy utwór niemieckiego kompozytora Jürgena Schmitta z udziałem niemieckich śpiewaków operowych, a balet GTM będzie tańczyć w tym samym czasie w Würzburgu do tej kompozycji. Projekt koordynuje Krzysztof Piotrowski, kierownik artystyczny Gliwickiego Teatru Muzycznego. Wyjazd GTM do Niemiec był współfinansowany przez Samorząd Miasta Gliwice.»

Markhard Brunecker
Fränkische Nachrichten z 20.08.2008
01-09-2008
http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/59093.html

Gliwice. "Chodnik" na scenie, w kopalni i w filmie

Współczesny teatr coraz częściej szuka nowych, niebanalnych przestrzeni. Spektakle odbywają się w nieczynnych fabrycznych halach, zabytkowych pałacach i parkach. Zdarzają się i przedstawienia w podziemiach kopalni, ale na ogół w jednym, specjalnie wyznaczonym miejscu. Gliwicki Teatr Muzyczny poszedł zaś w tej mierze, mówiąc kolokwialnie, na całość. Choć wcale nie zamierzał!

«Dwa lata temu znany warszawski choreograf Jarosław Staniek otrzymał propozycję wystawienia na gliwickiej scenie autorskiego widowiska baletowego. Potraktował tę ofertę jak wyzwanie. Zafascynowany filmem "Metropolis" Fritza Langa z 1927 roku, a jednocześnie niezwykłym dla przybysza spoza Śląska światem kopalnianych podziemi, postanowił stworzyć spektakl pod umownym tytułem "Chodnik 05".

Przedpremierową konferencję prasową zorganizowano w zabytkowej kopalni "Królowa Luiza", dla większego efektu przygotowując kilka scen w naturalnej pogórniczej przestrzeni. Staniek i tancerze przyjechali na próbę i oniemieli. Wąskie chodniki, mroczne przejścia między sztolniami, a nawet skraplająca się na ścianach woda wyglądały jak wymarzona oprawa dla ich "Chodnika 05"!

Dyrektor GTM Paweł Gabara dał się namówić na drugą, obok scenicznej wersję przedstawienia, która okazała się artystycznym i frekwencyjnym sukcesem. Kto widział ten podziemny spektakl, ten wie, że robi naprawdę duże wrażenie. Jarosław Staniek nie ograniczył się bowiem tylko do niecodziennej scenografii. On po prostu rozpisał akcję widowiska na zakamarki "Królowej Luizy" tak, że aktorzy wyłaniają się z nich niespodziewanie, wielokrotnie i w najmniej oczekiwanych miejscach. Publiczność podzielona na dwie grupy idzie lub jedzie specjalną trasą, nie wiedząc, kiedy i gdzie zetknie się z tajemniczymi mieszkańcami podziemnego świata. A oni - jak u Fritza Langa, ale i we współczesnej kopalni - umykają przed czyhającą na nich śmiercią.

Przedstawienie nie jest opowieścią realistyczną; raczej impresją na temat odwiecznej walki człowieka o godność i miłość, zabronioną w podziemnym świecie przez tajemniczych strażników. Ileś tam metrów pod ziemią toczy się pełna ekspresji walka o przetrwanie, w której aktorzy nie szczędzą sił, choć tańczą przecież w skrajnie niesprzyjających warunkach. Z jakiegoś niewytłumaczalnego nawet dla nich samych powodu uwielbiają te spektakle. Gdy dyrekcja GTM w trosce o zdrowie artystów chciała wycofać podziemne spektakle, nieomal podnieśli bunt. Grają dalej, choć tylko letnią porą, bo jednak warunki bezpieczeństwa muszą być zachowane.

Obsługa zabytkowej kopalni szczerze artystom kibicuje. A osobliwie pan Paweł Kaczmarek, emerytowany górnik, cierpliwie włączający siadające bezpieczniki, obciążone pracą teatralnych reflektorów. Jarosław Staniek, zafascynowany jego opowieściami, nagrał je, a potem przetworzył akustycznie, włączając do spektaklu. Pan Paweł też poniekąd wszedł do obsady; jest jednym z przewodników publiczności.

Obsługa zabytkowej kopalni szczerze artystom kibicuje. A osobliwie pan Paweł Kaczmarek, emerytowany górnik, cierpliwie włączający siadające bezpieczniki, obciążone pracą teatralnych reflektorów. Jarosław Staniek, zafascynowany jego opowieściami, nagrał je, a potem przetworzył akustycznie, włączając do spektaklu. Pan Paweł też poniekąd wszedł do obsady; jest jednym z przewodników publiczności.

"Chodnik 05" zarówno na scenie, jak w kopalni cieszy się nieustającym powodzeniem, ale oto mieć będziemy trzecią jego wersję. W ubiegłym roku przedstawienie zarejestrowały kamery Jana Zuba i... jego rodziny. Telewizyjna wersja spektaklu powstała z kilku przedstawień nagranych w kopalni i w teatrze, z których wybrano najlepsze ujęcia. Autorowi filmu chodziło jednak nie tylko o zarejestrowanie fantastycznych kreacji tancerzy: Sabiny Langner, Kamili Święcickiej, Tomasza Dynarowicza i Jurija Stesewa oraz śpiewaczki Anity Maszczyk, ale także reakcji publiczności. To ją właśnie (z zachowaniem wszelkiej dyskrecji) fotografowały ukryte kamery żony Jana Zuba - Małgorzaty i syna Arkadiusza.

- Od lat jestem zafascynowany sztuką baletu - mówi autor filmu - a ten spektakl aż się prosił o przeniesienie na taśmę filmową. Zrobiłem wszystko, żeby nie była to tzw. rejestracja dokumentalna, tylko film artystyczny. Poszedłem za fascynacją reżysera i choreografa w jednej osobie, czyli za obrazem "Metropolis". Ten niemy, czarno-biały film, uznany za pierwszą ekranizację scenariusza science fiction, podsunął mi pomysł swoistego odwrócenia tonacji barwnej. Chodniki kopalni zwykliśmy kojarzyć z czernią, w najlepszym wypadku z szarością, a u mnie są jaskrawo barwne. Przybyszów z zewnątrz zaś, widzów, sfotografowałem w ciemnych barwach. Sam się nie spodziewałem, że osiągniemy dzięki temu tak ekspresyjny efekt. Tancerze lekko zresztą ze mną wcale nie mieli. Poprzyczepiałem im do ciała małe kamery, dzięki którym w bliskich planach możemy zobaczyć całą gamę ludzkich emocji - gniew, wysiłek, radość, walkę.»

  • foto1
  • foto2
  • foto3

"Roztańczony "Chodnik""
Henryka Wach-Malicka
Dziennik Zachodni nr 244
18-10-2007




Chodnik - antidotum na amerykański repertuar

Reżyser i choreograf Jarosław Staniek realizuje nowy pomysł na Śląsku. W Gliwickim Teatrze Muzycznym po "Opentańcu" i hiphopowym projekcie teatralnym "12 ławek" przyszła teraz kolej na tańczących górników. Zjazd do kopalni to metaforyczne przemieszczenie się w inny wymiar, gdzie wszystko jest podobne, a jednak zdecydowanie różne. Bo przecież na powierzchni jest szaro i jednakowo, a pod ziemią kolorowo i fantazyjnie - pisze Kajetan Berezowski w Dzienniku Zachodnim.

«- Tak dużo gra się u nas repertuaru amerykańskiego, że w końcu przyszedł czas by powiedzieć coś o nas, żyjących tu, na Śląsku. "Chodnik 05" ma swoje dwie wersje. Jedna grana jest na deskach teatru, druga w skansenie "Królowa Luiza". Nie mówi wprost o górnikach i Śląsku, a traktuje raczej o losie współczesnego człowieka zniewolonego przez pośpiech i pogoń za pieniądzem. Mówi także o jego tęsknocie za miłością, która nie zawsze jest dla osiągalna -wyjawia Paweł Gabara, dyrektor Teatru Gliwickiego.

Cały spektakl zrealizowany jest w klimacie niemego kina z efektowną, ruchomą scenografią, pełną dziwnych, industrialnych rozwiązań wymieszanych z elementami z innych czasów i miejsc. Praca to dziwny rytuał kontrolowany przez nadzorców, którzy dbają o zachowanie w podziemiu delikatnej równowagi. Miłość zaś - to element, który najbardziej zagraża temu światu, jest więc zakazana. Tak oto w kilku słowach można podsumować całą sztukę.

A gra aktorów? Doprawdy coś wspaniałego! Skąpo przyodziani dzielnie wytrzymywali po dwa przedstawienia dziennie w temperaturze poniżej 10 stopni Celsjusza. Umorusani, niczym górnicy po szychcie, nie mieli nawet możliwości skorzystania z łaźni. I aż dziw bierze, że podczas wykonywania elementów akrobatycznych w wąskich chodnikach spektakl szczęśliwie zakończył się dla nich bez uszczerbku na zdrowiu.

- To są ludzie zdeterminowani na wszystko, oddani sztuce i teatrowi. Warunki są ciężkie, przyznaję, ale oni grali z wielką radością. Doprawdy cudowny zespół! - chwalił po spektaklu swych podwładnych dyrektor Paweł Gabara.

Cóż, temperatury z dnia na dzień niższe. Wygląda więc na to, że kolejne spektakle "Chodnika 05" wrócą do podziemi skansenu "Królowa Luiza" wiosną. Przynajmniej tak nas zapewniano. Tymczasem przedstawienie grane jest w Teatrze Gliwickim stanowiąc fragment jego bogatego repertuaru. Niebawem "Chodnik 05" zobaczą mieszkańcy innych miast w Polsce, a może nawet za granicą.»

"Chodnik 05"
Kajetan Berezowski
Dziennik Zachodni nr 279/01.12.05
02-12-2005

Zachwyt bez rozkazu

"Chodnik 05" w choreografii Jarosława Stańka w Gliwickim Teatrze Muzycznym. Spektakl w Skansenie Górniczym "Królowa Luiza"w Zabrzu. Pisze Regina Gowarzewska-Griessgraber w Dzienniku Zachodnim.

«Najpierw widzów przybyłych na przedstawienie prowadzono wąskimi korytarzami kopalnianymi. A następnie zostaliśmy podzieleni na dwie grupy. Trafiłam do grupy A (zgodnie z tym, co miałam napisane na bilecie). Wkrótce potem uświadomiłam sobie, że opowieść o "szarych" i rządzących zaczęła się już wtedy, gdy szpaler grzecznie idących w ciszy ludzi został rozdzielony...

Miniony weekend upłynął w Gliwickim Teatrze Muzycznym pod znakiem premiery nowego projektu - spektaklu teatru tańca "Chodnik 05". W piątek został on pokazany w sali teatru, a w sobotę i niedzielę w Skansenie Górniczym "Królowa Luiza" w Zabrzu. Wybrałam się do Skansenu. W końcu nie co dzień człowiek ma okazję wejść do byłej kopalni.

Mroczno i zimno. Jeszcze razem, cała publiczność poznała robotników i nadzorców wyimaginowanej społeczności. Niedługo potem wśród mechanicznie powtarzanych czynności zaczęło się rodzić "coś" nieprzystające do dziwnego, hermetycznego świata.

Widzowie zostali umieszczeni w wagonach kopalnianego pociągu. Było ciasno, przez co stali się jakby częścią przedstawienia o zniewoleniu. Na naszych oczach zaczęła rodzić się miłość, za którą jednak karano, upodlano. Uczucie traktowane jak wyłom, szkodliwy dla społeczności.

Największe wrażenie zrobiła na mnie następująca scena: Skończyła się praca. Na środku chodnika wyrosła larwiasta pramatka. Mamiła wszystkich słodkim głosem, śpiewając, że jest wytchnieniem i pasterzem dbającym o swoje owce. Owe owce, a raczej barany, pokornie myły się i dawały się prasować. Dokarmiano je na rozkaz, a właściwie napychano. Potem pozwalano im na sen. Też na rozkaz.

Ta scena uświadomiła mi, że to już nie jest fikcja, tylko wykrzywiony obraz naszej codzienności. W zabieganiu jemy cokolwiek, nie mamy czasu dla najbliższych, a wieczorem padamy bez siły. Tak wyobraźnia twórców zrosła się z życiem, tworząc przerażający obraz codzienności.

Spektakl jest świetny. To w równym stopniu zasługa pomysłowości wybitnego choreografa Jarosława Stańka, jak i umiejętności i pracy gliwickich tancerzy, którzy tworzą naprawdę dobry zespół. Autorką oprawy plastycznej jest Katarzyna Nesteruk. W kopalni mogliśmy dostrzec jej pracę głównie przez pryzmat kostiumów, które więcej odkrywały niż zakrywały. Jednak widzowie, którzy wybiorą się na spektakl do teatru, zobaczą efektowną scenografię, ważącą około 400 kilogramów! W warstwie muzycznej wykorzystano stare polskie tanga w wykonaniu Krzysztofa Jakowicza i Tangata Quintet oraz fragment z oratorium "Mesiasz" G. F. Haendal. Ten ostatni zaśpiewała Anita Maszczyk, która wcieliła się też w larwę.»

Regina Gowarzewska-Griessgraber
Dziennik Zachodni nr 271
22-11-2005

powrót
do góry do góry | E-mail: jaroslawstaniek@jaroslawstaniek.pl

Wszelkie materiały na stronie pochodzą ze zbiorów prywatnych
i nie mogą być wykorzystywane komercyjnie. Kopiowanie
i rozpowszechnianie bez zgody autora zabronione.