powrót

BANKRUCTWO IDEOLOGII NASZEGO STULECIA, CZYLI REWOLUCJA LOKAJÓW TRWA TU I TERAZ

OPERETKA

Warszawska Opera Kameralna Warszawa
Reżyseria: Jerzy Lach
Obsada:  Jakub Jóźwiak, Michał Góral, Marta Suzin, Grzegorz Żołyniak, Piotr Kazimierczak, Ewa Puchalska, Magdalena Smulczyńska, Artur Janda, Barbara Zamek, Piotr Pieron, Jakub Andrzej Grabowski, Piotr Kędziora, Szymon Osiński, Jan Jakub Monowid, Karol Bartosiński, Paweł Tucholski, Angelika Paradowska , Tomasz Rak, Andrzej Marusiak, Robert Sarnecki, Anna Radziejewska, Joanna Ziemczyk
Premiera: 09/04/2015

Na zdjęciu zawieszonym nad wejściem do Warszawskiej Opery Kameralnej widnieje Witold Gombrowicz – wita przybyłych na prapremierę sztuki „Operetka”, wystawianej po raz pierwszy jako opera. Zmarły w lipcu 1969 roku Gombrowicz nie miał okazji przeżyć scenicznego triumfu swojej ostatniej sztuki. Premiera „Operetki” odbyła się w listopadzie tego roku w L’Aquila we Włoszech. W Polsce jej premiera odbyła się w Łodzi, w kwietniu 1975 roku, w reżyserii Kazimierza Dejmka. Realizatorzy sztuki, według wskazówek autora, mają wolny wybór muzyki do spektaklu. Tym razem jednak Michał Dobrzyński, autor libretta i muzyki, postanowił dokonać dekonstrukcji muzycznej formy dzieła i dostosować do niej tekst dramatu. Dlatego werystów zaskoczyły pewne zmiany w tekście: rola Fiora stała się pierwszoplanową, a postacie Szarma i Firuleta zostały zestawione symetrycznie. Największe jednak wrażenie na widzach zrobiła niezwykła aktualność przedstawienia wyreżyserowanego przez Jerzego Lacha. Pokazanie związków świata celebrytów ze światem polityki wyglądało jak informacje z pierwszych stron brukowców. Inscenizacja śmiesznego sądu nad „faszystami” jawiła się jak odbicie naszej rzeczywistości. Rewolucja lokajów pod przywództwem Hufnagla, posiadającego podwójną tożsamość, i machanie czerwonym sztandarem to tylko zmiany czasowe. Groźna jest potęga mody i wynikające z tego konsekwencje.

Triumf nagości kończący przedstawienie nie jest niczym nowym w operze. Wystawiając „Salome” Richarda Straussa, realizatorzy żądali od wykonawczyni roli Salome – i tak piekielnie trudnej wokalnie oraz aktorsko – zmierzenia się z dodatkowym wyzwaniem – rozbieranym tańcem Siedmiu Zasłon. Wykonawczynie partii Salome w premierowych spektaklach w Teatrze Wielkim (9 i 10 stycznia 1993 r.): Hasmik Papian i Ewa Iżykowska poradziły sobie z tym wyzwaniem. Podobnie w „Operetce” śliczna Barbara Zamek jako Albertynka doskonale zagrała rolę kobiety, która woli się rozbierać niż ubierać. Do tego aria „Uszy me..” została cudownie przez nią zaśpiewana i kto wie, czy w przyszłości fragment ten nie będzie w repertuarze wielu śpiewaczek? W finale – naga, prawdziwie wyzwolona z wszelkich form nacisku – odnosi zwycięstwo nad światem. Barbara Zamek czarowała swoim śpiewem i grą, udowodniła, że czasy spętania i zniewolenia kobiet to odległa przeszłość.

Parodystyczne potraktowanie dramatu przez twórców było możliwe dzięki doskonałemu doborowi wykonawców. W epizodycznych rolach wystąpiły gwiazdy. Daleko poza swoje emploi odeszła Anna Radziejewska, która wystąpiła w roli Księżnej, ale takiej pani, która potrafi publicznie powiedzieć niecenzuralne słowo. Trudne dysonansowe partie zabrzmiały w jej wykonaniu czytelnie, odkryły tropy muzyczne ukryte przez kompozytora w partyturze. Równie wspaniale wypadli panowie. Jan Jakub Monowid w roli Fiora to kontratenor, który każdego potrafi przekonać do swojego głosu. Ponadto zagrał znakomicie dyktatora mody, pełnego charakterystycznych przywar chętnie pokazywanych nam przez media. Dwaj ścigający się modnisie, Szarm (Tomasz Rak) i Firulet (Karol Bartosiński), wywołali podczas przerwy długie dyskusje na temat ciągłości takich postaw w czasach współczesnych. Hufnagiel, w tej roli Piotr Pieron, był najbardziej współczesną postacią przedstawienia. Pod arystokratycznym przebraniem krył prostactwo lokaja. Jego rewolucyjne poglądy są pretensjonalne, ale niestety niebezpieczne dla społeczeństwa. Nie ma w przedstawieniu kreacji nieudanych. Wspaniale wypadli Jakub Andrzej Grabowski, Piotr Kazimierczak, Piotr Kędziora, Grzegorz Żołyniak, którzy jako lokaje czyszczący buty swojego państwa tworzyli małe perełki aktorskie.

Muzyczna wizja Michała Dobrzyńskiego wywołała wśród widzów pewne zaskoczenie. W przerwie porównywali ją nawet do muzyki Bernarda Herrmanna, kompozytora tworzącego dla Alfreda Hitchcocka. Po przerwie znakomite ensemble „Hej motylku nakrapiany…” pozwoliły zrozumieć metodę dekonstrukcji zastosowaną przez kompozytora. Jasno brzmiały odwołania do operetek, a nawet mikrotrony nawiązujące do muzyki Bacha czy Beethovena. Obecni na Sali Teatralnej WOK znani kompozytorzy, Zygmunt Krauze i Paweł Szymański, mieli zapewne dużo zabawy, gdy odkrywali w jednej z arii słynny muzyczny podpis J. S. Bacha.

Inscenizacja Jerzego Lacha nie jest rewolucyjna. Nie ma tu też dekonstrukcji dramatu Gombrowicza. Dobra muzyka, poparta znakomitym śpiewem i grą artystów, urozmaicona kapitalnym ruchem scenicznym i funkcjonalną scenografią, dała w efekcie przedstawienie porywające. Operetkowe pozostały tylko stroje, których śmieszna ponadczasowość pokazuje, jak mało w życiu znaczy blichtr i udawanie kogoś innego. Obecna na premierze Rita Gombrowicz powiedziała po przedstawieniu, że jest zauroczona jego pięknem (towarzyszyła pięćdziesiąt lat temu powstawaniu utworu).

Po pokazie przedpremierowym młodzież z warszawskich szkół podkreślała równowagę elementów operowych i dramatycznych w przedstawieniu. W efekcie, ich zdaniem, dobrze i ze zrozumieniem słucha się nowoczesnej muzyki i śpiewu. Michał Dobrzyński powiedział mi po premierze, że razem z Przemysławem Fiugajskim (dyrygent) mają pomysł na następną operę, również opartą na popularnym utworze literackim. Tymczasem śpieszmy się zobaczyć operę, która jakby przekornie nazywa się „Operetką”.

TEATR DLA WAS
Wojciech Giczkowski
http://teatrdlawas.pl/recenzje/3755-bankructwo-ideologii-naszego-stulecia-czyli-rewolucja-lokajow-trwa-tu-i-teraz
04-2015

powrót
do góry do góry | E-mail: jaroslawstaniek@jaroslawstaniek.pl

Wszelkie materiały na stronie pochodzą ze zbiorów prywatnych
i nie mogą być wykorzystywane komercyjnie. Kopiowanie
i rozpowszechnianie bez zgody autora zabronione.